Śmiało można założyć że większość osób mających problemy z bólem kręgosłupa lędźwiowego w czasie swojego leczenia usłyszały kiedyś teorię o wypadającym dysku.

„Nie schylaj się, bo ci dysk wypadnie!”
„Wypadł mi dysk i boli mnie aż do pięty!”
Skąd zatem wzięło się takie określenie? Wielu specjalistów skraca opisywanie procesu ucisku na korzeń nerwu kulszowego do tak prostego stwierdzenia. Pacjent powtarza to określenie dalej, lub szuka dodatkowych informacji u doktora Google.
Co dokładnie dzieje się gdy bolą plecy oraz jakie mechanizmy się za tym kryją? Zapraszam do dalszej części lektury.
Przede wszystkim nie ma dwóch takich samych pacjentów. Nawet jeżeli objawy są umiejscowione w dokładnie tym samym miejscu, czy ich intensywność jest taka sama, to wcale nie oznacza że proces leczenia i późniejszej profilaktyki będzie przebiegał w taki sam sposób.
Najważniejszy jest wywiad. Dokładna wiedza na temat problemu pacjenta, zarówno aktualnego jak i każdego przebytego da nam wskazówki co się dzieje w jego ciele.
Dopiero pełny obraz stanu zdrowia może nam powiedzieć dlaczego akurat u tej osoby wystąpił ból a u jego kolegi z biura, który prowadzi taki sam styl życia – już nie.

W takim razie skąd bierze się ból?
Ból w obrębie kręgosłupa lędźwiowego nie pojawia się znikąd. Pacujemy na niego latami przez m. in. niewłaściwą postawę, brak ruchu, a nawet złą dietę czy długotrwały stres. Niestety takie działania doprowadzają do osłabienia struktur w obrębie kręgosłupa oraz zmniejszenia zdolności adaptowania się organizmu do trudnych warunków.
Objawy mogą pojawić się w momencie dźwignięcia ciężkiego przedmiotu, czy zerwania się z łóżka. „Postrzał” jak popularnie określa się to zjawisko, jest podrażnieniem opony twardej otaczającej rdzeń kregowy i przechodzącej w osłonki mielinowe nerwów obwodowych. W wyniku podrażnienia, dochodzi do rozwinięcia się stanu zapalnego, który powoduje utrzymywanie się dolegliwości nawet do kilku tygodni.
Czyli ból pleców jest powodowany przez stan zapalny? Dokładnie tak.
Wyobraź sobie skręconą kostkę. Tuż po skręceniu dosłownie w oczach pojawia się obrzęk i silne przekrwienie. To samo dzieje się w obrębie kręgosłupa, lecz w mniejszym stopniu.
Wokół podrażnionych struktur gromadzi się osocze, oraz zwiększa się przekrwienie. Niestety w bliskiej odległości od kręgosłupa nie ma tyle przestrzeni, żeby obrzęk pojawił się na zewnątrz jak w przypadku stawu skokowego. Stan zapalny powoduje zmniejszenie przestrzeni dla korzeni nerwów rdzeniowych i bardzo często ich ucisk, a następnie ból w obszarze unerwienia mogący promieniować nawet do stopy.
Tu należy zadać sobie kolejne bardzo ważne pytanie. Czy stan zapalny jest zły? Otóż nie!
Stan zapalny jest odpowiedzią naszego ciała na przekroczenie zdolności adaptacyjnych. Bardzo często nazywamy go wewnętrznym lekarzem, ponieważ skupia uwagę całego organizmu na uszkodzonej strukturze, wzywa posiłki w postaci mediatorów stanu zapalnego oraz inicjuje procesy leczenia. [badania o stanie zapalnym]

Zamiast zwalczać stan zapalny powinniśmy go wspierać.
Problem bólowy odcinka lędźwiowego kręgosłupa rozwiązuje się na dwa sposoby: leczenie zachowawcze oraz operacyjne. Zanim zdecydujemy się na leczenie operacyjne powinno się wyczerpać możliwości leczenia zachowawczego, ponieważ jest ono mniej inwazyjne.
W przypadku ostrego stanu zapalnego (nawet przy bardzo dużym ograniczeniu ruchomości) wysoką skuteczność wykazują techniki terapii manualnej stosowane przez fizjoterapeutów i osteopatów.
Działanie tego rodzaju terapii jest bardzo logiczne: pozwala ona zwiększyć niebolesny zakres ruchomości, dzięki czemu poprawia się cyrkulacja krwi w zajętej okolicy, co przyspiesza przebieg stanu zapalnego a tym samym skraca czas regeneracji uszkodzonych tkanek.
Kiedy należy udać się do specjalisty?
Już w pierwszej dobie od wystąpienia objawów warto udać się do fizjoterapeuty lub lekarza. Im szybciej rozpocznie się terapię, tym krócej będzie trwał stan zapalny.

W przypadku wystąpienia objawów takich jak:

  • drętwienie, mrowienie w obrębie genitaliów
  • trudności z oddawaniem moczu
  • brak kontroli nad zwieraczami
  • wysoka gorączka
  • duży spadek siły mięsni kończyn dolnych

Należy PILNIE skonsultować się z lekarzem specjalistą ortopedii lub neurologii.

Ciekawostka medyczna

Wszyscy mamy dyskopatię.
W 2015 roku H. Nakashima i wsp. przeprowadzili badania na ponad 1200 pacjentach nie mających żadnych objawów związanych z kręgosłupem lędźwiowym. Rezultat był dość zaskakujący, ponieważ u87.6% badanych stwierdzono przepuklinę krążka międzykręgowego.
Podobne badania przeprowadził W. Brinjikji i wsp. Wśród 3110 badanych pacjentów (nie mających żadnych objawów) stwierdzono cechy degeneracji dysku międzykręgowego u 37%-96% (wartości rosły wraz z wiekiem badanych – odpowiednio u 20- i 80-latków).
Wyniki powyższych badań sugerują, że nie każdy ból pleców jest pochodzenia dyskowego oraz nie każda dyskopatia wywołuje objawy.
Przykład: można mieć dyskopatię na poziomie L5 (wg wyników rezonansu magnetycznego), ale mieć objawy korzeniowe z poziomu L3 (np. ból po przedniej stronie uda, lub osłabienie mięśnia czworogłowego), mimo że badanie obrazowe nie wykazało zmian na tym obszarze.
Bardzo ważna informacja zarówno dla pacjenta jak i terapeuty: leczymy pacjenta a nie jego badania obrazowe. 😉

Autor: mgr Leszek Zając, fizjoterapeuta w Semper Fortis

Leave a comment

Kup online Umów wizytę